|

1 ,
2 ,
3 ,
4 ,
5
14 października obchodzimy Dzień Edukacji Narodowej,
powszechnie nazywany Dniem Nauczyciela. Dla uczniów pierwszych
klas licealnych, będzie dniem, który zapamiętają na dłużej. Uczniowie
trzecich klas zorganizowali im ,,otrzęsiny''- przyjęcie w poczet uczniów
Liceum. ,,Kotów'' czekało wiele niespodzianek. Zanim dotarli do sali
bankietowej, wymalowano im na twarzy wąsy, a na czole, dla większego
upokorzenia słowo- KOT.
Po otwarciu uroczystości i złożeniu życzeń nauczycielom, ogłoszono
wyniki plebiscytu na najsympatyczniejszego nauczyciela - został nim
nauczyciel W-fu Pan Marek Śliwiński oraz na najlepiejuczącego - wygrały
Panie: Agata Chołody - ucząca biologii i Danuta Smakulska - ucząca
geografii. Zwycięzcy zostali dodatkowo nagrodzeni gromkimi brawami
całego grona profesorskiego i wszystkich uczniów.
Następnie zaczęło się ,,znęcanie'' nad pierwszakami. Pierwszą
konkurencją było wyjadanie bitej śmietany i mleka z misek, przez dwie
dwuosobowe grupy. Spośród ,,kotów'' wyłapywano ofiary, do kolejnych
zadań. Była parodia teleturnieju ,,Milionerzy'', tańce z balonami, kankan
w wykonaniu chłopaków przyodzianych w damskie ciuszki, karaoke
dwóch piosenek w wykonaniu uczniów.Dużo śmiechu wzbudził
wykonawca parodiujący Britney Spears.
Nie oszczędzono też wychowawców klas pierwszych. Pani Hołody
miała za zadanie zaśpiewać ,,Makumbę'', co wykonała bardzo
żywiołowo i ekspresyjnie. Pani Irmińska śpiewała mniej znaną
piosenkę, ale aplauz zebranych był nie mniejszy. Wszyscy uczestnicy
kolejnych konkurencji otrzymali zabawne dyplomy.
Trzeba wspomnieć, że cała impreza była w scenerii diabelskiej, co
podkreślało jeszcze bardziej jej klimat.
Na koniec wszyscy profesorowie dostali kwiaty oraz tort, przy którym
zapewne dzielili się wrażeniami spotkania.
Natomiast dla ,,pierwszaków'' to nie był jeszcze koniec. Przy wyjściu
z sali stworzył się niespodziewanie tłok i okazało się, że czeka ich
jeszcze poczęstunek. Były to iście diabelskie kanaapeczki, które trzeba
było popić wodą z solą. Trzecioklasiści dokładnie pilnowali, aby ich
młodsi koledzy nie wyszli głodni.
Szkoda, że niektórzy stchórzyli i nie przyszli, bo zabawa była
przednia. Po otrzęsinach pierwszoklasiści mogli poczuć się
prawdziwymi licealistami, zaakceptowanymi przez swoich starszych
kolegów.
Karolina Umiestowskia kl.1LA
|